suff posted a photo:
suff posted a photo:
suff posted a photo:
suff posted a photo:
suff posted a photo:
suff posted a photo:
suff posted a photo:
Przez "zadania domowe" zostałem zmuszony do szybkiej konwersji serii liczb zapisanych w systemie dziesiętnym do systemu binarnego.
Problem zrealizowany dzięki bc: echo "obase=2; <liczba>"|bc zwraca nam liczbę w systemie binarnym :}
Oczywiście zamiast obase=2 można wstawić dowolną liczbę będącą podstawą danego systemu liczbowego, np. obase=8 to system oktalnym, obase=16 to system heksadecymalny itd.
No jakoś nie przyciągasz uwagi.
:-)
Mialam sie pochwalic wczesniej, ale jakos nie wyszlo.
Od 2 tygodni mam juz wyksztalcenie srednie. Co prawda jeszcze niepelne, ale zawsze cos.
Co do pelnego, mam nadzieje ze moje wypociny z biezacego miesiaca, dadza mi ta szanse na zdanie matury i nie bede musiala nic poprawiac w sierpniu/za rok.
Przy okazji chcialam podziekowac darkjames'owi za pomoc z informatyki, co zaowocowalo wyzsza ocena z tego oto przedmiotu. Wolalabym nie wiedziec ile go to kosztowalo nieprzespanych nocy i nerwow. Nigdy bym sie nie wyplacila :D
Przedmioty jakie zdaje w tym roku:
polski - poziom podstawowy
angielski - poziom podstawowy
matematyka - poziom rozszerzony
fizyka - poziom rozszerzony
Mam nadzieje ze wystarczy na dostanie sie na WAT/PW tudziez AGH/PS/AM.
Nie wierzylam, ze gdy recytowal "Nie wierz kurwom i poetom" [http://www.jackhandleman.mylog.pl/komentarze.php?id=5610032] mam to brac na serio.
Wierzylam, gdy mowil ze TO wszystko po to by nie bylo plotek.W pracy potrzebowałem napisać skrypt generujący liczby w hexie. Z powodów bliżej mi nieznanych wybór padł na bash’a. Zamiana między hex a dec w obie strony jest bardzo prosty:
printf "%d\n" 0x<hex> zwróci nam liczbę w dec
printf "%X\n" <dec> zwróci nam liczbę w hex
Tak sobie patrzę i stwierdzam, że sporo wpisów, które miałem popełnić na lvl 1 nie zaistniało lub zaistniało w formie drastycznie skróconej. Typu wpisy urlopowe, długoweekendowe itp. głównie z kategorii prywatne. Ale jakoś o technikaliach pisze mi się łatwiej. O długim weekendzie pełnego wpisu nie sklecę, więc...
W ramach wykorzystania zaległego urlopu wziąłem ostatnie 3 dni wolnego, co razem złożyło się na długi, bo dziewięciodniowy weekend. Krótko podsumowując: udało się częściowo zrobić porządki ze sprzętem/systemami. Udało się odpocząć i pobyczyć na trawce. Rodzina się napatrzyła na nas, mała ładnie się zaadaptowała do miejsca. Spotkania ze znajomymi - bdb (grille, knajpy). Spokania ze SzLUUG - zero odbytych (przyjmijmy, że to z powodu tego, że lista nie działa i okres wyjazdowy, a nie z powodu rozkładu organizacji). Znacznie poprawiona ilość przyjmowanych kalorii. Zero przeczytanych książek, chyba żadnego filmu. Muzycznie również lipa, chociaż polski top wszechczasów w Trójce był niezły. Stepmania: skikałem znacznie mniej, niż zakładałem, ale forma zachowana, nawet parę nowych rekordów. Powietrze w Sz-nie znacznie lepsze, zieleni też więcej. I coś się w tym mieście zmienia. Na przykład po wielu latach oczekiwania doczekałem automatów do sprzedaży biletów SOP. Wolne to dobra rzecz (tm).
Wszyscy znamy długie weekendy. Większość z nas je lubi, głównie ze względu na to, że przykładowo można sobie spokojnie wziąć 3 dni urlopu i obijać się przez cały 9 czy też 10 dni.
Wszystko pięknie super itd. W tym roku było tak, że 3 maja wypadał w sobotę i pracodawca został zmuszony dać inny dzień wolny za ten dzień. Większość dostała wolne 2 maja.
Ja osobiście ugadałem się z szefem tak, że biorę dzień wolny po 14 maja, bo będę miał ważną sprawę do załatwienia.
Dlatego też byłem 2 maja w pracy. Jak prawie nikt. Pracowałem jak się dało, szef też przyszedł (o dziwo) i jeszcze jedna osoba, która podobnie jak ja woli ten dzień wykorzystać kiedy indziej.
Próbowałem ten dzień spędzić jak najproduktywniej.
Ale w sumie nie o tym ten wpis. Wpis jest o tym co zobaczyłem o godzinie dnia 30 kwietnia i 2 maja w hipermarkecie carrefour.
Istna paranoja i dzicz. O godzinie 19 brak świeżego chleba, a wewnętrzna piekarnia już nie piekła chleba. Jak zobaczyłem tą dzicz, stwierdziłem, że połażę po sklepie i przeczekam kolejkę. Pooglądałem telewizorki, zastanowiłem się dobrze co chcę kupić i postanowiłem ruszyć w poszukiwaniu potrzebnych mi produktów. Załadowałem chlebek do koszyka, a że nieopodal są kasy to zobaczyłem co się dzieje. Wokół kas było powyżej 100 osób. Nie można było przejść z jednej części sklepu do drugiej. Odłożyłem spokojnie chlebek, odłożyłem koszyk na który rzuciły się od razu trzy osoby i wyszedłem. Poszedłem sobie do małego sklepiku gdzie kilku studentów kupowało piwo. Kupiłem sobie co potrzebowałem. Bez pośpiechu, bez złowrogiego wzroku innych klientów.
Taka paranoja trwała do wczoraj. Kiedy to z rana poszedłem i zobaczyłem 10 osobowe kolejki do kas. To była 9 rano, a ja że mam blisko z pracy to chodzę tam po śniadania.
10 osób przy kasie o 9 rano ? WTF !? Nic postałem w kolejce, byłem głodny, to nie chciało mi się kombinować.
Tak stojąc w tych kolejkach można fajne zachowania zauważyć. Wielu rzeczy można być pewnym.
Można być pewnym, że się usłyszy zirytowaną kasjerkę powtarzającą ślepym ludziom, którzy nie umieją czytać, że to jest kasa do 10 artykułów.
Można być pewnym, że się usłyszy, że kasa ta i ta to tylko transakcje bezgotówkowe. Bo wcale nie widać wielkich tablic wokół kasy i jej czerwonego oznaczenia z wielkich napisem "Tylko płatności kartą".
Czasami mi się wydaje, że konsumpcja przegoniła już samych ludzi. Ludzi, którzy nie potrafią nawet zrobić zakupów bez problemów.
Zwykle można być pewnym, przy kolejkach większych niż 5 osób, że się usłyszy 3 typy pierdolenia/narzekania.
1. Jestem babcią, należy mi się dojście do kasy pierwszej, nie mówię przepraszam, no i oczywiście dzisiejsza młodzież jest nie wychowana.
Moja reakcja ? Oczywiście mówię grzecznie wypierdalaj i wskazuję kolejkę gdzie faktycznie może iść sobie popierdolić o tych swoich durnych moherowych racjach, czyli kieruję do kasy pierwszeństwa. Po drodze oczywiście słyszę, że "jaka ta młodzież jest niewychowana". Puszczam kilka kurew pod nosem i myślę sobie "a spierdalaj".
2. Zawsze śpieszące się matki polki narzekające na to, że kasjer/kasjerka się obija, że wolno, że znowu nadbiła, że znowu problemy, że nigdy więcej nie przyjdzie do tego sklepu. Oczywiście następnego ranka widzę ją w innej kolejce, pierdolącą to samo.
Moja reakcja ? Olewczo wdupna. W myślach sobie tylko dodaję "przestań pierdolić, jak Ci się nie podoba to spierdalaj".
3. Matka polka typ 2. Oczywiście złość w oczach jak kasjerka musi zmienić rolkę w kasie, ale na szczęście daruje sobie uwagi, że znowu, ale wzrok biega od kasy do kasy i pierdoli "A mogłam tam iść, tam bym już wyszła. O a tam moja koleżanka już jest kasowana."
Na to zwykle też włączam tryb olewczo wdupny. Czasami trafi się ktoś kto rzuci tekstem " To niech pani idzie do innej kasy", po czym "matka polka typ 2" ucicha.
4. Typ 4, czyli typ podstawowy to ludzie spokojnie czekający na swoją kolejkę. Między innymi ja. Człowiek, który przy podejściu do kasy mówi "dzień dobry", a przy odejściu "dziękuje".
Szanuję tych ludzi za to, że mają taką kurewską cierpliwość. W końcu dzięki nim mogę sobie iść kupić co chcę, a oni wypełniają swoją pracę. Często widzę jak te osoby zaczynają pracę, często widzę jak takie osoby już są po którejś tam godzinie. Praca jak każda, wymaga pewnego wysiłku. Wiadomo przecież że nikt nie ma takiej wydajności jak na początku pracy, gdy jeszcze się chce, gdy jeszcze się pamięta to, że się wstało i się wyspało.
Szanujmy ludzi, takimi jacy są, bez warunku na to co robią. To jest takie zasrane minimum, które każdemu się należy. Powiedz "dzień dobry", "dziękuję". Na pewno nie zbiedniejesz, a osobie, która Cie obsługiwała też na pewno będzie milej.
Ostatnio w oko wpadł mi - arcyciekawy moim zdaniem - projekt, który ma na celu umożliwienie użytkownikom dystrybucji opartych o pakiety deb (na razie tylko Debian, wygląda na to, że przystosowanie do innych dystrybucji nie jest trudne) aktualizowanie systemu w nietypowy sposób, a mianowicie przez P2P. Nie chodzi o pobieranie płyt instalacyjnych, ale o zwykłą, codzienną aktualizację pakietów na komputerze.
Projekt o którym mowa to apt-p2p. Na razie jest we wczesnej fazie rozwoju, ale jeśli wszystko pójdzie dobrze (a założenia są ciekawe), to będzie z tego bardzo ciekawy programik (zachęcam autora m.in. do dodania opcji pozwalającej na określenie minimalnego rozmiaru pakietu, który chcemy obsługiwać przez P2P - jednak tablica z danymi o plikach trochę w pamięci zajmuje...). W tej chwili działa pobieranie pakietów przez P2P, jest zrobiona integracja z istniejącymi narzędziami. W razie niepowodzenia pobierania przez P2P nie ma dramatu, gdyż pakiet pobierany jest tradycyjnie - przez HTTP.
Dodatkowo, na planecie Debiana widziałem ciekawe propozycje połączenia tego z nie wymagającym konfiguracji aptem, co może pozwolić na stworzenie ciekawego systemu zarządzania pakietami, w którym konfiguracja ograniczy się do podania wersji systemu, z którego chcemy korzystać i ew. wersji pakietów (np. sekcja non-free). Bardzo ciekawa sprawa dla np. Ubuntu.
Oczywiście samo pobieranie pakietów przez P2P jest kontrowersyjne z punktu widzenia bezpieczeństwa systemu. O ile o podmianę zawartości byłbym spokojny (liczenie sum kontrolnych pobieranych fragmentów, liczenie sumy kontrolnej całego pakietu po pobraniu i ostateczne sprawdzanie podpisu GPG przy instalacji przez apt), to ewentualne błędy w samym kliencie/protokole mogą powodować wyciek danych z systemu (udostępniane są wszystkie pliki ze wskazanej lokalizacji, nie tylko pakiety deb, więc jak jakiś user udostępni /, to może się zdziwić) czy podatność na (D)DoS (możliwość zmuszenia systemu do stosunkowo dużej liczby obliczeń).
A jaki sens tego wszystkiego? Mniejsze zapotrzebowanie na łącze na mirrorach. Większa niezawodność pobierania pakietów dla użytkownika końcowego (pad lub błędy na używanym mirrorze nie stanowią problemu). Potencjalnie szybsze pobieranie pakietów (zwł. z security), chociaż tutaj dochodzi obliczanie sum kontrolnych itp., więc tak naprawdę wyjdzie w tzw. praniu. Jeśli dodatkowo uda się zrobić apt-zeroconf, to powstać może zupełnie nowe podejście do aktualizacji systemu. Plus, projekty w stylu popularity contest będą mogły być realizowane w znacznie prostszy i bardziej miarodajny sposób.
Na koniec dodam, że pakietem zachwycam się na razie czysto teoretycznie. Jest on co prawda w repozytorium Debiana w sekcji unstable, ale aby mógł go uruchomić, konieczny jest zrobienie backportu do stable, a zależności są dość skomplikowane, a czasu nie mam zbyt wiele. Niemniej praca nad tym jest w toku, jak zrobię backport, to wystawię paczki. Tymczasem zachęcam do poczytania o projekcie, a posiadaczy Debiana w wersji unstable - do testów.
Przed chwilą dostałem maila, który wygląda niemal jak autentyczny mail z naszej-klasy:

Do czego w rzeczywistości prowadzi?
Do strony logon57.net (bez odnośnika), która wygląda na prawie-dobrze-spereparowaną stronę n-k. Nie zgadza się URL - ale get real, kto czyta paski adresu?

Wszystko prowadzi do ściągnięcia „instalatora najnowszej wersji Flasha”.
Robimy zakłady o ile wzrośnie ilość spambotów i hostów zombie z polskiej strefy adresowej? ;)
Ostrzeżenie (tak na wszelki wypadek dla czytelników z Googli): w żadnym wypadku nie ściągajcie tego „instalatora”.
No i stało się. Zainstalowałem tego osławionego rockboxa.
Nie powiem, że było banalnie. Niestety kolejny raz zostałem przekonany do tego, że ten sprzęt jest tylko słuszny dla windowsa.
Pod Mac OS wykonałem oczywiście wszystkie kroki, ażeby móc szybko i bezproblemowo zobaczyć jak ten rockbox wygląda. No i po reboocie pokazał mi się piękny komunikat "nie odpalę Ci się bo brakuje mi jakiś tam magicznych plików".
Moje pierwsze odczucie "wtf !?". No ale nic, może coś skopałe. Drugi raz zassałem, skopiowałem, wszystko git. No nie do końca. Znowu to samo.
Za trzecim razem to samo.
No dobra. Sprawdźmy pod windą, która jeszcze się ostała w vmware. Zasysam na windę, kopiuję, porównuję przy okazji wielkości plików. Wszystko się zgadza. Patchuje bootloader i ku mojemu zdziwieniu odpala się.
Na pierwszy rzut oka. Ale to jest brzydkie. Fonty małe, wszystko cholernie niewyraźne. Pomyślałem spoko. Przecież są skórki, na bank będzie lepiej.
Pomyliłem się. Skórki daleko mijają się z moim ideałem interfejsu użytkownika. Niewyraźne i małe fonty trafiają człowieka, szczególnie, że mam wadę wzroku i jeszcze mi się każą gimnastykować.
Zobaczmy co z muzą. Ładujemy się do database, robi builda i każe mi zrobić restart. Znowu "wtf !?". No dobra, rockbox ładuje się szybko, update bazy idzie szybko, przeżyjemy na luzie ten reboot. Odpalam sobie listę utworów. No dobra, do fontów się przyzwyczaiłem, więc da się żyć. Muza gra. Tyle mi do życia potrzebne było.
No dobra, popatrzmy jeszcze na ustawienia. Po 5 minutowej zabawie i próbie ogarnięcia gdzie pada "kurwa". Po co tego tyle ? Kurde a gdzie trzymanie się zasady "keep it simple".
No dobra, może są i tacy którzy lubią grzebać i ustawiać coś w każdym detalu pod siebie.
Niestety mnie rockbox nie porwał. Pewnie i tak musiałbym szperać za jakimś pluginem do iTunes, albo napisać jakiś szybki skrypt co by mi tworzył playlisty.
Sansa wędruje na szafkę, a jej nowym przeznaczeniem jest robienie za "większego pendrive'a". Spróbowałem i mi nie przypadło do gustu.
Drugi dzień w stolicy pisany trzeciego dnia :) Wczoraj był pierwszy dzień kursu z ścieżki RHCE. Wpis będzie krótki ale treściwy ... lista obecności:
W związku z tym, że obecnie w pracy oprócz kodowania zajmuję się także zarządzaniem projektem wyszła na wierzch potrzeba prostego softu do time trackingu.
Chwilowo to zadanie jest wykonywane z pomocą egroupware, jednak jest to pewnego rodzaju przystosowanie tego oprogramowania do moich potrzeb.
Potrzebuję prostego narzędzia w którym będę mógł uzupełniać codzienne postępy pracowników. Tak żebym później mógł łatwo i miło wyeksportować i/lub wydrukować tabelki z danymi na temat zadań które ludzie wykonywali (włącznie ze mną).
Niestety przekopałem google i nie znalazłem idealnego rozwiązania dla mnie. Duża część rozwiązań jest płatna, a mi chodzi o prostą aplikację web-based (najlepiej chyba w phpie), która będzie mi klikać w intranecie.
Braci Joggerowa znacie może takie rozwiązanie ? Z góry dziękuje za wszelkie sugestie.
Zapraszam rowniez tu :Fotoblog Kocicy
Kilka godzin temu pojawiłem się w "stolycy". Sam fakt, że spędze tutaj prawie 2 tygodnie, na szkoleniu, przyprawia mnie o zawrót głowy. Ale najdziwniejsze było przyzwyczajenie pogodowe, które tutaj się objawiło. Pewnie zapytacie: co to takiego? Już wyjaśniam. Otóż oglądajac telewizje, specjalnie poczekałem na pogode. Oczywiście z przyzwyczajenia nie spojżałem na teren woj. mazowieckiego, a na woj. zach-pomorskie. I tak sobie lookam i myśle: o jutro będzie ładnie... Dopiero jak koleś przestał mówić doatrło do mnie to, że na marne wpatrywałęm się w lewy górny róg mapy :( na marne starałem się wymyśleć w co się jutro ubiore w słoneczny dzień... na zachodnim-pomorzu... na marne... bo przecież mnie tam nie ma...
Zafirah Vittoria AGPAMIS*PL - kotka a 22
Zamontowaliśmy w końcu upragnione siatki. Teraz jesteśmy systematycznie wietrzeni prze kota który chce siedzieć w otwartym oknie
Dziś wybraliśmy sie z kotem do lasu. Jak widać wycieczka sie udala a kot jest z przyczyną nazywany kotem norweskim LEŚNYM.
$ fakeroot make-jpkg $name_of_java_binary_package$ cp -a /usr/share/java-package/sun-j2sdk1.6 /usr/share/java-package/sun-j2sdk1.7
#jdk-7-ea-bin-b26-linux-i586-24_apr_2008.bin
# WARNING: change following when beta numbers > 99
"jdk-7-ea-bin-b"[0-9][0-9]"-linux-i586"*)
j2se_version=1.7+beta${archive_name:14:2}${revision}
j2se_expected_min_size=130
found=true
;;
banshee:/usr/src/java# wajig install sun-j2sdk1.7_1.7+beta26_i386.deb
banshee:/etc/alternatives# update-alternatives --config java
There are 4 alternatives which provide `java'.
Selection Alternative
-----------------------------------------------
+ 1 /usr/lib/jvm/java-gcj/jre/bin/java
* 2 /usr/lib/j2sdk1.6-sun/bin/java
3 /usr/lib/j2sdk1.7-sun/bin/java
4 /usr/bin/gij-4.3
Press enter to keep the default[*], or type selection number: 3
Using '/usr/lib/j2sdk1.7-sun/bin/java' to provide 'java'.
banshee:/etc/alternatives# cat /usr/bin/switch_to_java6
#! /bin/sh
for i in $(ls /usr/lib/j2sdk1.6-sun/bin/); do
update-alternatives --set $i /usr/lib/j2sdk1.6-sun/bin/$i;
done;
banshee:/etc/alternatives# cat /usr/bin/switch_to_java7
#! /bin/sh
for i in $(ls /usr/lib/j2sdk1.7-sun/bin/); do
update-alternatives --set $i /usr/lib/j2sdk1.7-sun/bin/$i;
done;
Using '/usr/lib/j2sdk1.7-sun/bin/jconsole' to provide 'jconsole'.
update-alternatives: Cannot find alternative `/usr/lib/j2sdk1.7-sun/bin/jcontrol'.
30 kwietnia w Changelog'u (pre-release) pojawiły się informacje o nowych nowościach w drzewie current, które jest aktualnie w trakcie zamrażania:
extra/slackpkg/slackpkg-2.70.3-noarch-1.tgz: Upgraded to
slackpkg-2.70.3-noarch-1 (release ready). Thanks to Piter Punk! -:)
W paczce pojawiły się już wpisy odnośnie nowych mirrorów (12.1) ;)
"Ludzie nie lubią czegoś, jeśli tego nie rozumieją
Nienawidzą rzeczy, których nie mogą mieć
Ludzie się boją wszystkiego, czego nie mogą pojąć
I nienawidzą tego, czego musieliby chcieć "
"Może sam nie rozumiesz wielu czynników
które u ciebie wzbudzają strach
Ciągnie do złego tych, co są w niebie
a sznur grzeszników u nieba bram
może patrzysz na kurwę, myślisz - to kurwa
a sam jesteś kurwą dla kogoś tam
Z wielką chęcią stu rozbójnikom
dałaby dupy niejedna z dam "
Sokół feat. Pono - "Boją Się"
"O, przyjacielu nieuczony,
mój bliźni z tej czy innej ziemi!
wiedz, że na trwogę biją w dzwony
króle z panami brzuchatemi;
wiedz, że to bujda, granda zwykła,
gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
że im gdzieś nafta z ziemi sikła
i obrodziła dolarami;
że im coś w bankach nie sztymuje,
że gdzieś zwęszyli kasy pełne
lub upatrzyły tłuste szuje
cło jakieś grubsze na bawełnę. "
Akurat - "Do prostego człowieka"
"Firefox to spyware" tak pewnego razu na kanale #debian.pl w sieci IRCnet obwieściła nie znana mi osoba obwieścił Big_Brain. Potraktowałbym to luźno, ale rozmówca był konkretny i sensowny. Przy okazji trąbienia o rosnącej popularności Firefoksa i zaślepionego czy może raczej naiwnego podejścia do wolnego oprogramowania sprawa mi się przypomniała, więc pokrótce ją streszczę.
Sprawa jest o tyle ciekawa, że nie dotyczy żadnych dodatków, a domyślnej instalacji Firefoksa w wersji 2.x. Otóż Firefox w menu (wybaczcie, że angielski, ale przywykłem do tego ustawienia w przypadku przeglądarki, przetłumaczenie opcji nie powinno być trudne...)
Edit -> Preferences -> Security
posiada opcję zwaną
Tell me if the site I'm visitting is a suspected forgery
czyli zabezpieczenie antyphishingowe. Poniżej są 2 opcje, pierwsza do sprawdzania stron na pobranej liście, a druga (AFAIK wybrana domyślnie) pozwalająca odpytać Google przy każdorazowym wejściu na jakąś stronę. "Co z tego?" ktoś zapyta. Otóż dużo. Odpytanie Google przy każdym wejściu oznacza, że wiedzą dokładnie kiedy i jakie strony odwiedzasz. I żaden tor tu nie pomoże, bo mogą identyfikować użytkownika po plikach cookie (co IIRC czynią - wspomniana osoba przedstawiała na stronce - której niestety nie mogę znaleźć, jeśli ktoś znajdzie bardzo proszę o podanie - zrzuty komunikacji przy pobieraniu ). "No dobrze, ale można to wyłączyć i korzystać ze ściągniętej listy". I tu dochodzimy do najciekawszego momentu.
Otóż korzystanie ze ściągniętej listy, zamiast odpytania Google nic nie daje. Nie daje, ponieważ lista jest pobierana automagicznie co kilkadziesiąt minut. Nie wierzysz? Zaznacz opcję
Check using downloaded list of suspected sites
i poobserwuj czas modyfikacji pliku
urlclassifier2.sqlite
w katalogu używanego profilu Firefoksa... I jeszcze ciekawsza rzecz: przy aktualizacji tegoż pliku także jesteś identyfikowany unikatowym numerem z pliku cookie (także były podane zrzuty komunikacji - link powyżej). Jaki jest cel tego, poza identyfikacją usera? Nie mam pojęcia.
Oczywiście identyfikację dałoby się rozwinąć i identyfikator w pliku cookie mógłby być oparty o dane systemu/sprzętu/loginu aktualnie zalogowanego usera. Czy tak jest - nie wiem (nie przypuszczam). Kod źródłowy jest dostępny, więc zainteresowani z pewnością sobie sprawdzą (proszę o podzielenie się wnioskami). ;)
Podsumowując: spyware to trochę za mocne określenie, ale domyślne włączenie (ponownie proszę o potwierdzenie, z podaniem systemu i wersji FF) tych opcji jest co najmniej kontrowersyjne. Jak widać oprogramowanie open source niekoniecznie oznacza oprogramowanie bezpieczne/chroniące prywatność użytkownika i warto wiedzieć, czego się naprawdę używa, a nie ślepo wierzyć kampaniom promującym otwarte alternatywy kampaniom promującym rzekomo bezpieczne surfowanie
Prywatnie uważam Firefoksa za bardzo dobrą przeglądarkę, a rozwiązaniem opisywanego problemu jest wyłączenie sprawdzania antyphishingowego w ogóle, lub, jeśli z jakichś względów nie można go wyłączyć - ustawienie kasowania plików cookie po zamknięciu przeglądarki (półśrodek, ale stosunkowo skuteczny, zwł. jeśli ID generowane jest losowo).
Więcej informacji, a w zasadzie strona źródłowa strona opisująca problem prywatności i antyphishingu w Firefoksie. Dzięki za przypomnienie źródła szarak!
echo $myvar | perl -p -e '$_ = ucfirst'However, python looks also nice:
echo $myvar | python -c "print raw_input().capitalize()"Awk one is also nice, but a bit more complicated (one line):
echo $myvar |awk '{(sub("^.",substr(toupper($1),1,1),$1)); print }'Pewien chłopiec w Afryce chciał dać prezent swojej nauczycielce.
Postanowił dać Jej piasek z nad morza.
Wędrował po Niego 2 dni.
Nauczycielka powiedziała, że nie musiał iść tak daleko, tylko po to, by dać Jej prezent.
Odpowiedział - podróż była częścią prezentu.
USA to taki dziwny kraj, gdzie można dostać 25 lat więzienia w sprawie w której nie ma ciała, nie ma miejsca zbrodni, nie ma naocznych świadków i nie ma żadnego fizycznego dowodu. Za co więc można dostać owe 25 lat? Za zniknięcie ex żony, dziwne zachowanie i bycie "niegrzecznym i aroganckim" (tak powiedział sędzia po procesie). W każdym razie nie ma siły, która zmusi mnie do postawienia tam (USA) nogi.
Więcej: we wpisie nt. wyroku Reisera
Tylko tzw, ’security fix’ … Sugerowali aktualizację no to się zrobiło.